"Związali Mi stopy i kazali Mi iść do miejsca, gdzie znajdował się Mój K. Moja córko, nie mogłem związali Mi stopy. Wtedy powalili Mnie na ziemięa. Moje cierpienie było nie do zniesienia. Skrawki Mojego ciała, które zwisły po ubiczowaniu zostały poodrywane. Rozluźnili więzy na Moich stopach i kopali Mnie, abym wstał i wziął Moje jarzmo na ramiona. Nie mogłem widzieć, gdzie znajdował się Mój Krz wbite do Mojej głowy ciernie zalały Moje oczy krwią broczącą po Mojej twarzy. Wtedy oni podnieśli Mój Krzyli Go na Moich ramionach i popchnęli Mnie w stronę wyjścia. O, córko, który musiałem nieść! Zblyłem się po omacku do bramy, prowadzony przez bijącą Mnie z tyłu rózgę."
Według Chrześcijan, Jezus niosący krzyz i upadający pod nim raz po raz, jest ukazaniem cięzaru zbawienia ludzkości. A sam krzyz symbolem naszych grzechów. Jednakze mozna przypisać mu jeszcze inne znaczenie. Mianowicie cięzar naszego zycia. Poniekąd kazdy niesie swój krzyz.
Kazdy ma swoje brzemię, z którym boryka się na codzień.
Idealnym przykładem, jaki mogę podać jest film "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" w rezyserii Marka Koterskiego. Są tam ukazane wspomnienia syna o piciu jego ojca. Widać tam dwa równoległe światy: świat alkoholika i świat jego dziecka. Dwie odległe perspektywy. Obie boesne i obie prawdziwe do szpiku kości.
Jedno mnie tylko zastanawia. Kto tutaj tak naprawdę jest Chrystusem. Dziecko, ojciec, a moze matka?
Ogólnie najpierw skupmy się na alkoholiźmie jako samej istocie problemu. Choroba ta (tak! choroba) polega na uzaleznieniu psychicznym, jak i fizycznym od alkoholu. A co najwazniejsze nie podlega woli człowieka. Alkoholik po prostu musi wypić. Niewazne co, wazne, aby znajdował się tam alkohol. Najsmutniejsze jest to, ze alkoholik nigdy nie przyzna się do nadużywania, podobnie jak osoba chora psychicznie nie stwierdzi, ze jest chora.
Uznałabym to za chorobę cywilizacyjną, która nie niszczy tylko samego nadużywającego, ale takze jego rodzinę. Przez alkoholika cierpią wszyscy w jego otoczeniu, rodziny się rozpadają, znajomi odsuwają, a na koniec chory zostaje sam. Odizolowanie społeczne zatacza coraz szersze kręgi i sieje coraz większe spustoszenie.
"Nie widziałem wokół Mnie zadnego przyjaciela, nie było tam nikogo, kto by Mnie pocieszył. Moja agonia wydawała się nasilać i upadłem na ziemię."
Jaki wpływ na zycie dziecka ma wychowywanie się w rodzinie alkoholika. Trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić jaki łańcuch zdarzeń moze kierować poźniejszymi wyborami młodego człowieka, ale wiem jedno - dziecko alkoholika inaczej postrzega świat dziecko wychowywane w normalnej rodzinie (jeśli takowe rodziny jeszcze istnieją).
Matka? W Polsce, jak i na świecie, ukazana jako męczennica. Cierpiąca matka i żona. Ale czy tak jest naprawdę? Czy kobiety nie potrafią w dzisiejszych czasach zadbać same o siebie? A moze wolą robić z siebie cierpiętnice i zanizać swoją samoocenę.
Zwróćmy jednak uwagę, ze wiele osób z otoczenia alkoholika nie zdaje sobie sprawy z jego problemu. Często rodzina patologiczna oczami obserwowatora jest potrzegana, jako calkiem normalna, układna rodzina, choć od wewnątrz rozgrywa się prawdziwy dramat. Jeśli dołączyć do tego zachowania agresywne, mamy tragiczny obraz.
Mimo ze chcielibyśmy pomóc takiej osobie wielokrotnie nie mozemy, jesteśmy bezsilni wobec alkoholu. Jeśli sam uzalezniony nie będzie chciał zaprzestać picia, to my, jako rodzina, znajomi mamy związane ręce.
" [...] Krzyczałem z Moja. To był Mój ostatni wielki okrzyk, który wydałem, kiedy byłem jeszcze w ciele. Okrzyk napełniony cierpieniem, bólem, goryczą, pochodzący z głębokości Mojej Duszy, przeszywający wysokości Niebios [...] "
Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Bez względu jakie brzemię nosimy. Alkohol jest naprawdę ogromnym problemem w wielu rodzinach. Najgorsze jest to, iż dzieci alkoholików niejednokrotnie też piją wyciu i w taki oto sposób koło się zamyka.
Kazdy ma taki krzyz na jaki zasłuzył.
http://www.youtube.com/watch?v=eRozIcPBG4w&feature=related
I wszystko.


